fbpx
Prawdziwa siła techniki się nie boi!
23/01/2020
Michał Korycki

10 MITÓW O SIATKÓWCE PLAŻOWEJ

1.“Przyjęcie się ma, albo się nie ma”
Teza z jaką spotykałem się bardzo często będąc zawodnikiem, który z przyjęciem niezbyt się lubił. Myślę, że podobnie mogło być u Was, gdyż opisana wcześniej teoria swojego czasu była bardzo popularna. O ile wysocy zawodnicy mogli liczyć na wybawienie przez wzgląd na warunki fizyczne i nadzieję, że nawet jak źle przyjmie, to z trzeciego skończy, to zawodnikom niższym taka opinia mogła skończyć karierę. Zarówno na plaży jak i na hali. Zawodnik uznaje swojego trenera za autorytet, każde jego słowo czy opinie bierze za silny argument nie zdając sobie sprawy, że ten “niby autorytet” wypowiadając taką opinię jest po prostu niedouczonym Panem bez podstawowej wiedzy siatkarskiej oraz umiejętności jej przekazania lub jest zbyt leniwy, by poświęcić temu zawodnikowi trochę czasu i uwagi. Wypowiadanie takich słów jest także dowodem na brak chęci do jakiegokolwiek rozwoju trenerskiego (bo może jeśli nie wiem jak nauczyć go przyjmować, powinienem o tym poczytać/popytać lepszych, hm…ale po co mam sobie tym zawracać głowę). Dla takiego siatkarza dużo lepszą odpowiedzią będzie:
-“Jasiu, nie wiem jak Cię tego nauczyć”
Ale, który trener miałby odwagę coś takiego powiedzieć?
Zatem siatkarzu, jeśli masz do czynienia z trenerem, który uważa, że nie jesteś w stanie się czegoś nauczyć, weź jego słowa, wyrzuć do kosza, rób swoje, kształć się na własną rękę oraz pytaj o opinię trenerów, którzy równie ambitnie jak Ty będą pragnęli Twojego rozwoju.

2.“Kiedyś to był poziom, nie to co teraz”
Jak w każdym sporcie lubimy porównywać epoki sportowe. Kto byłby lepszy. Nie inaczej jest w przypadku siatkówki plażowej. Myślę, że jest to niemożliwe do sprawdzenia. Faktem na pewno jest lepszy poziom naszej kadry, który bezpośrednio widać po wynikach. Pojawiły się też dobre miejsca na World Tourach par z polskiego touru. To co jeszcze wg mnie poszło do przodu to podejście do naszego sportu. Często słyszałem zdania w stylu: “Kiedyś każdy szedł na imprezę, a na następny dzień grał”. Osobiście mi bardziej podoba się aktualna sytuacja, gdzie większość zawodników grających dalej w turniejach grzecznie śpi o 23. Na pewno poprzednie podejście nie przysłużyło się do wejścia polskiej siatkówki plażowej z poziomu amatorskiego na poziom profesjonalny do czego póki co musimy dążyć.

3.“Żeby osiągnąć coś w plażówce, w wieku 18 lat musisz regularnie zdobywać medale na Beach Ballach, a w wieku 20 lat dobrze jakbyś się łapał do głównego na World Tourach 5*”
Tutaj kierunek w stronę jasnowidzów przewidujących, który zawodnik ma szansę ugrać coś na plaży, a który nie. Jest siatkarz/siatkarka – 18 lat. Nie znamy jej podejścia do treningu, nie znamy jej podejścia do meczu, nie wiemy czy wiąże plany ze sportem, nie wiemy czy rodzice chcą by zawodowo grał/grała w siatkówkę, nie wiemy czy dba o aspekty pozasportowe: dieta, przygotowanie fizyczne, przygotowanie mentalne. Generalnie widzimy tylko jej/jego wzrost i jakimi dysponuje umiejętnościami w tym momencie. Osobiście bałbym się wysuwać przewidywania co do czyjejś kariery. Z resztą cały świat sportu zna masę wielkich talentów, którzy kończyli z nadwagą w ligach bananowych oraz zawodników, na których nikt nie stawiał, a teraz są uznawani za najlepszych.

4.”Żeby wysoko skakać, musisz być szczupłym”
Tutaj mój konik. Choć świadomość polskiego trenera/zawodnika/kibica w kontekście przygotowania fizycznego idzie w dobrym kierunku, to cały czas słyszy się teksty: “Żeby wyżej skakać musisz schudnąć, bo masz za dużo do wyniesienia w górę. Zobacz na Wlazłego, taki chudy, a jak skacze”. Faktycznie, Mariusz Wlazły jest przykładem zawodnika, który jest bardzo szczupły i skacze bardzo wysoko. Powodem jest jego genetyczna przewaga włókien szybkokurczliwych. Jeszcze jednym faktem jaki pragnę przywołać jest kontuzjogenność Wlazłego. Bardzo duża liczba lądowań z takiej wysokości, przy nikłej masie mięśniowej (nie chce wchodzić w szczegóły zalet posiadania funkcjonalnej masy mięśniowej – po więcej zapraszam na Shark Training) skutkuje licznymi przerwami w grze spowodowanej urazami. Ale jak to jest z tym wyskokiem? Wyskok jest przejawem mocy jaką może wytworzyć zawodnik. Moc to w uproszczeniu siła pomnożona przez szybkość (przyspieszenie). Na szybkość wpływ mamy niewielki (książki mówią o możliwości zwiększenie szybkości o 20% poprzez trening), siłę możemy rozwijać praktycznie bez końca (najbardziej zależy nam na sile względnej, czyli jak największym przyroście siły maksymalnej przy jak najmniejszym przyroście masy). W skrócie: na wyskok – trening siłowy z dodatkiem treningu pliometrycznego, piłek lekarskich oraz przyspieszeń. Ale i tak osoby na wysokich sportowych stanowiskach jeszcze tego nie wiedzą…

5.“Sobotnia impreza nie robi różnicy”
Całkowicie rozumiem osoby, którzy sezon plażowy traktują rekreacyjnie i oprócz rywalizacji sportowej chcą się rozerwać, m.in. na imprezie po turnieju. Jednak jeśli ktoś przygotowuje się do sezonu i otwarcie mówi o swoich plażowych aspiracjach po czym weekend w weekend uderza sobie ostro w miasto, to gdzieś brakuje mi sensu. Po jednodniowym turnieju nasz organizm powróci do sprawności za około 24 h, po dwudniowym 36-48 h, dorzucając imprezę (dodatkowo wysuszając swój organizm, pozbawiając go mikroelementów, zabierając sen i burząc cykl dobowy dorzucamy sobie następne 24-36 h. A za tydzień następny turniej. Czasu na trening i tak jest mało, trzeba go dobrze zagospodarować.

 

6.“Przegraliśmy, bo źle wystawiał/nie kończył”
O tym poniekąd pisałem w osobnym poście. Zawsze bardzo mnie śmieszyło kiedy po przegranym meczu zawodnicy rozchodzili się w dwie strony i nawzajem zganiali na siebie winę za porażkę. Wiadomo, że będzie (nawet powinno) dochodziło do kłótni w zespole, bo każda kolejna ugoda jest krokiem naprzód we wspólnej grze. Warto pamiętać, że partner (prawie zawsze) stara się zrobić wszystko jak najlepiej dla zespołu, nie zawsze wychodzi, nie zawsze ma dobry dzień, a krzyki, krzywe miny czy obrażanie się będą wpływały negatywnie na jego grę. Schowajmy swoje ego do kieszeni i skupmy się na swojej w grze, bo w długim okresie wszystko będzie zależało tylko od nas! PS. Dobrym przykładem na komunikację w zespole lube jej brak, będzie poniższe video.

SZTUKA KOMUNIKACJI W SIATKÓWCE PLAŻOWEJ

?: SZTUKA KOMUNIKACJI W SIATKÓWCE PLAŻOWEJ!W rolach głównych: Michał Korycki, Peter StanekKamera i montaż: Jarosław Madzia, Media Developer

Opublikowany przez Proskos Wtorek, 17 marca 2020

7.“Odpadamy z turnieju, ale nie zwieszamy głów i wracamy do treningów”
Też standardowy tekst, zresztą sam nie raz go stosowałem. Nie ma się co łudzić. Po przedwczesnej porażce każdy wraca do domu wkur… a to klasyczne zdjęcie z “okejką” po turnieju robione jest często przy maksimum negatywnych emocji. O ile jeszcze zespół faktycznie wróci do treningów, to pół biedy, gorzej jeśli tylko mydli oczy. Jeszcze gorzej jak swoją porażkę tłumaczy kontuzją, albo inną “przykrą niespodzianką”. Także drodzy kibice, mimo że na fanpage jest napisane wymienione na początku zdanie, to w rzeczywistości raczej wygląda ono tak: “Odpadamy z turnieju, jesteśmy na maksa wkur…, znowu w ryj z tą parą, pie..więcej już tu nie przyjeżdżamy”.

8.“Mięśnie spowodują, że będziesz wolny”
Nawiązanie do punktu 4. “Nie ćwicz tyle siłowo, bo nie będziesz mógł się ruszać w tym piasku”. Jak mi wiadomo najszybsi ludzie na świecie (sprinterzy na 100 m) pod kątem muskulatury “zjadają” plażowiczów na śniadanie. Wchodząc znów w dowody naukowe szybkość/przyspieszenie jest elementem mocy zawodnika (skorelowana z wyskokiem). No ale “znawcy” i tak twierdzą, że “duże jest wolne”. Otóż może być duże (zawodnik). Ważne żeby było proporcjonalne silne i dynamiczne (hipertrofia miofibrylarna – po więcej zapraszam jeszcze raz na Shark Training).

9.“W tym roku zamierzamy pojeździć trochę więcej”
Pierwszy raz w plecy w eliminacja, potem drugi raz w plecy w eliminacjach i to byłoby na tyle. Możecie nawet spojrzeć na liczbę zgłaszanych par na pierwsze turnieje oraz następne. Zawodnicy często są mega nastawieni na wejście w sezon, przygotowują się na 100%, potem jedno, drugie potknięcie i nagle motywacja spada… – ”pojeżdżę po bananach”. W swoim pierwszym pełnym sezonie tourowym do turnieju głównego wszedłem za…7 razem. Ciekawostką jest fakt, że od 2019 zmienił się system naliczania punktów do rankingu krajowego według, którego klaruje się rozstawienie na turniejach. Liczone są punkty pośród ostatnich 365 dni. Tak jak ma się to np. w tenisie. Mimo wielu niezadowolonych osób zmianą tego systemu (akurat Jenio/Janio rozumiem, bo jako R1 cały czas dostają silne Dzikie Karty z 0 pkt) całkowicie zgadzam się z wprowadzoną zmianą. System jest atakowany, ponieważ parom z mniejszą ilością punktów ciężej jest wspiąć się w rankingu. Sorry, ale żeby wbić się w dobre rozstawienie nie wystarczy ugrać raz czy dwa razy dobry wynik. System premiuje pary, które regularnie zajmują wysokie miejsca. Poza tym determinuje do ciągłej gry bez robienia sobie “sezonu przerwy”. Z resztą podobny system funkcjonuje w wielu dyscyplinach uchodzących za profesjonalne.

10.“Ja zawsze się przyznaję”
I na koniec pic jaki stosuje większość zawodników (tutaj też nie jestem święty, szczególnie w przypadkach, gdy wiem, że przeciwnik robi podobnie). Może faktycznie każdy/większość przyznaje się do błędu, ale tylko do stanu 10:10. Później wolimy rżnąć głupa i wyjść zwycięsko z pojedynku, niż rywalizować w duchu fair play. Znam kilku zawodników, którzy nawet przy stanie 13:13 w tie breaku poinformowaliby sędziego o swoim błędzie, ale są to przypadki pojedyncze. Zdecydowana większość czasem się przyzna, czasem nie, sztuka polega na tym, żeby w długim okresie w większości przypadków “sprawiedliwość była po naszej stronie”. Zastanawiam się, czy nie byłoby dobrym rozwiązaniem, byśmy nie wymagali od siebie gry fair play i wszystkie decyzje oddawali do całkowitej oceny tylko sędziemu. Wtedy, jako zawodnicy nie moglibyśmy mieć do siebie żadnych pretensji, a w odcinku całego sezonu prawdopodobnie skrzywdzeni zostalibyśmy tyle samo razy co uratowani.

Pozdrawiam Was wszystkich i zachęcam do współpracy. Michał Korycki

Najpopularniejsze wpisy:

Kategorie

Trwają zapisy na nasze obozy:

25.04 - 29.04.2020

Obóz w Zbąszyniu to już tradycja. Tradycyjnie w najlepszym miejscu do treningu w Polsce. Malownicza miejscowość nad jeziorem Błędno to miejsce rozgrywania festiwalu beach volleya Obłędna Plaża.

Cena: od 950 zł.

29.04 - 3.05.2020

Obóz w Zbąszyniu to już tradycja. Tradycyjnie w najlepszym miejscu do treningu w Polsce. Malownicza miejscowość nad jeziorem Błędno to miejsce rozgrywania festiwalu beach volleya Obłędna Plaża.

Cena: od 950 zł.

Michał Korycki
Michał Korycki
Reprezentant Polski w Siatkówce Plażowej | Trener Proskos | Trener przygotowania motorycznego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *